esejepg.pl

Eseje Paula Grahama przetłumaczone na język polski.

Harmonogram twórcy, harmonogram menadżera

Oryginał: Maker`s Schedule, Manager`s Schedule, Lipiec 2009
Tłumaczenie: Joanna Kmiecik Styczeń 2013
Korekta: Jacek "TeMPOraL" Złydach

Jednym z powodów, dla których programiści tak bardzo nie lubią spotkań jest to, że funkcjonują w oparciu o inny harmonogram niż większość ludzi. Spotkania więcej ich kosztują.

Istnieją dwa rodzaje harmonogramów, które nazwałbym harmonogramem menadżera i harmonogramem twórcy. Harmonogram menadżera jest dla szefów. Zawiera się w tradycyjnym kalendarzu spotkań, który dzieli każdy dzień na godzinne okresy. Możesz zarezerwować parę godzin na pojedyncze zadanie, jeśli potrzebujesz, ale z założenia co godzinę zmieniasz to co robisz.

Kiedy w ten sposób korzystasz z czasu, to spotkanie się z kimś jest jedynie problemem praktycznym. Znajdź otwartą szczelinę w swoim harmonogramie, zarezerwuj ją i masz to z głowy.

Najbardziej wpływowi ludzie funkcjonują w ramach harmonogramu menadżera. Jest to harmonogram dowodzenia. Ale istnieje inny sposób korzystania z czasu, który jest powszechny wśród ludzi, którzy tworzą rzeczy, takich jak programiści i pisarze. Oni generalnie wolą używać czasu w jednostkach składających się z co najmniej połowy dnia. Nie możesz dobrze napisać programu w jednostce składającej się z godziny. To jest ledwie dość czasu, żeby zacząć.

Kiedy pracujesz w harmonogramie twórcy, spotkania są katastrofą. Pojedyncze spotkanie może zniszczyć całe popołudnie przez rozbicie go na dwie części, obydwie zbyt małe, żeby zrobić coś trudnego. Ponadto musisz pamiętać, żeby pójść na to spotkanie. To nie jest problem dla kogoś, kto funkcjonuje w harmonogramie menadżera. Zawsze jest coś, co nadchodzi z kolejną godziną; jedynym pytaniem jest co. Ale kiedy ktoś żyjący w harmonogramem twórcy ma spotkanie, to musi o tym myśleć.

Dla kogoś kto pracuje harmonogramem twórcy, spotkanie jest jak rzucenie wyjątku. Nie tylko sprawia, że przełączasz się z jednego zadania na inne; zmienia to tryb twojej pracy.

Odkrywam, że jedno spotkanie może czasami wpłynąć na cały dzień. Spotkanie przeważnie psuje przynajmniej połowę dnia, przez rozbicie poranka bądź popołudnia. Ale w dodatku czasami zdarza się efekt domina. Jeśli wiem, ze popołudnie ma być rozbite to zaczęcie czegoś ambitnego rano staje się mniej prawdopodobne. Wiem, że to może brzmieć jak przewrażliwienie, ale jeśli jesteś twórcą, pomyśl o swoim własnym przypadku. Czy twoja dusza nie raduje się na myśl, że masz cały dzień wolny, żeby pracować, bez żadnych umówionych spotkań? To oznacza, że twoja dusza jest odpowiednio nieszczęśliwa kiedy go nie masz. A ambitne projekty są z definicji bliskie limitom twoich zdolności. Mały spadek morale jest wystarczający, żeby je zabić.

Każdy typ harmonogramu sam w sobie działa dobrze. Problemy powstają wtedy, kiedy te dwa typy się spotykają. Ponieważ najbardziej wpływowi ludzie pracują harmonogramem menadżera, są w pozycji, żeby zmusić wszystkich do rezonowania na ich częstotliwości, jeśli tylko zechcą. Ale ci mądrzejsi powstrzymują się, jeśli wiedzą, że niektórzy z ich pracowników potrzebują pracować w długich kawałkach czasu.

Nasz przypadek jest niestandardowy. Prawie wszyscy inwestorzy, włącznie ze wszystkimi VC, które znam działają w harmonogramie menadżera. Ale Y Combinator działa harmonogramem twórcy. Rtm, Trevor i ja działamy tak, ponieważ zawsze to robiliśmy, a Jessica robi tak samo dlatego, że się z nami zsynchronizowała.

Nie byłbym zaskoczony, gdyby pojawiło się więcej firm podobnych do nas. Podejrzewam, że założyciele mogą być coraz bardziej w stanie odmówić, a przynajmniej opóźnić zamienienie się w menadżerów, tak jak kilka dekad temu zaczęli być zdolni do odmawiania zamiany jeansów na garnitury.

Jak radzimy sobie z doradzaniem tylu startupom, pracując w harmonogramie twórcy? Przez używanie klasycznego urządzenia do symulowania harmonogramu menadżera wewnątrz harmonogramu twórcy: godziny pracy. Parę razy w tygodniu odkładam na bok kawałek czasu, żeby spotkać się z założycielami, których ufundowaliśmy. Te kawałki czasu są pod koniec mojego dnia pracy i napisałem program do rejestracji, żeby upewnić się, że wszystkie umówione spotkania są skupione na końcu. Spotkania te mi nie przeszkadzają, ponieważ przychodzą oni pod koniec mojego dnia. (Jeśli ich dzień pracy nie kończy się w tym samym czasie, co mój, spotkanie przypuszczalnie przeszkadza w ich harmonogramie, ale skoro to oni umówili się na spotkanie, to musi ono być dla nich tego warte.) Podczas pracowitych okresów, godziny pracy wydłużają się wystarczająco, żeby skondensować dzień, ale nigdy w nim nie przeszkadzają.

Kiedy pracowaliśmy nad naszym własnym startupem w latach ’90, rozwinąłem kolejny trik, żeby podzielić dzień. Zwykłem programować od kolacji do około 3 nad ranem, ponieważ w nocy nikt nie mógł mi przeszkadzać. Następnie spałem do 11, a potem przychodziłem i pracowałem do kolacji nad rzeczami, które nazywałem „sprawami biznesowymi”. Nigdy nie myślałem o tym w ten sposób, ale w efekcie miałem dwa dni pracy każdego dnia, jeden w harmonogramie twórcy i jeden w harmonogramie menadżera.

Kiedy działasz w harmonogramie menadżera możesz robić coś, czego nigdy nie chciałbyś robić w harmonogramie twórcy: możesz mieć spotkania spekulacyjne. Możesz spotkać się z kimś tylko po to, żeby się nawzajem poznać. Jeśli masz pustą szczelinę w harmonogramie, czemu nie? Może się okaże, że w jakiś sposób możecie pomóc sobie nawzajem.

Ludzie biznesu w Dolinie Krzemowej (i cały świat, jeśli o to chodzi) mają spotkania spekulacyjne cały czas. Są w praktyce darmowe, jeśli pracujesz w harmonogramie menadżera. Spotkania te są tak powszechne, że jest charakterystyczny język służący do ich proponowania: przykładowo powiedzenie, że chcesz „skoczyć na kawę”.

Jednak spotkania spekulacyjne kosztują okropnie dużo, kiedy pracujesz w harmonogramie twórcy. Co stawia nas w trudnym położeniu. Wszyscy zakładają, że - jak inni inwestorzy - funkcjonujemy w harmonogramie menadżera. Przedstawiają więc nas komuś, kogo uważają, że powinniśmy poznać, albo wysyłają e-mail zapraszający na kawę. W tym momencie mamy dwie opcje, a żadna z nich nie jest dobra: możemy się z nimi spotkać i prawdopodobnie stracić pół dnia pracy; albo możemy próbować uniknąć spotkania z nimi i prawdopodobnie ich obrazić.

Do niedawna sami nie byliśmy pewni co do źródła tego problemu. Braliśmy za pewnik to, że musimy albo zepsuć nasz harmonogram albo obrażać ludzi. Ale teraz, kiedy sobie uświadomiłem, co się dzieje, możliwe, że istnieje trzecia opcja: napisać coś, co wyjaśnia dwa typy harmonogramów. Może w końcu, jeśli konflikt pomiędzy harmonogramem menadżera i harmonogramem twórcy zacznie być szeroko zrozumiany, będzie mniejszym problemem.

Ci z nas, którzy funkcjonują w harmonogramie twórcy są chętni do kompromisu. Wiemy, że musimy mieć jakąś ilość spotkań. Wszystko, o co prosimy osoby pracujące w ramach harmonogramu menadżera, to zrozumienie kosztów.

Podziękowania dla: Sam Altman, Trevor Blackwell, Paul Buchheit, Jessica Livingston, i Robert Morris za czytanie kopii roboczych tego eseju.

Powiązane

Dyskusja

comments powered by Disqus