esejepg.pl

Eseje Paula Grahama przetłumaczone na język polski.

Co będziecie chcieli, żeby ktoś był powiedział Wam wcześniej

Oryginał: What You`ll Wish You`d Known, Styczeń 2005
Tłumaczenie: Joanna Kmiecik Styczeń 2013
Korekta: Jacek "TeMPOraL" Złydach

(Napisałem to przemówienie dla liceum. W zasadzie nigdy go nie wygłosiłem, ponieważ władze szkoły zawetowały plan zaproszenia mnie.)

Kiedy powiedziałem, że mam mówić w liceum, moi przyjaciele byli ciekawi. Co powiesz licealistom? Zapytałem ich więc, co oni chcieliby usłyszeć od kogoś będąc w liceum? Ich odpowiedzi były bardzo podobne. Zamierzam więc powiedzieć wam to, co my wszyscy chcielibyśmy, żeby ktoś nam kiedyś powiedział.

Zacznę od powiedzenia wam czegoś, czego nie musicie wiedzieć w liceum: co chcecie zrobić ze swoim życiem. Ludzie zawsze was o to pytają, więc myślicie, że powinniście mieć na to odpowiedź. Jednakże dorośli pytają o to głównie po to, żeby zacząć rozmowę. Chcą wiedzieć jakimi osobami jesteście i to pytanie pada tylko po to, żebyście zaczęli mówić. Pytają o to w taki sposób, w jaki można szturchać kraba pustelnika w basenie pływowym, żeby zobaczyć co zrobi.

Gdybym był z powrotem w liceum i ktoś zapytałby o moje plany, odpowiedziałbym, że przede wszystkim chciałbym dowiedzieć się jakie są opcje. Nie musicie się spieszyć, żeby wybrać swoje życiowe zajęcie. Co musicie zrobić to odkryć, co lubicie. Musicie pracować nad czymś co lubicie, jeśli chcecie być w tym dobrzy.

Może wydawać się, że nie ma nic prostszego niż zdecydowanie co lubicie, ale to okazuje się trudne, po części dlatego, że ciężko jest zdobyć dokładny obraz większości zawodów. Bycie lekarzem nie jest takie jak pokazują w telewizji. Na szczęście możecie obserwować prawdziwych lekarzy poprzez wolontariat w szpitalach1. 1 Znajomy lekarz ostrzega, że nawet to może dać niedokładny obraz. “Kto wiedział ile czasu to zajmie, jak mało autonomii ktoś dostanie za niekończące się lata kształcenia, i jak niewiarygodnie drażniące jest noszenie pagera?”

Ale są inne zawody, o których nie można się wiele dowiedzieć, ponieważ nikt ich jeszcze nie wykonuje. Większość pracy, którą wykonałem w ciągu ostatnich 10 lat nie istniała, kiedy byłem w liceum. Świat zmienia się szybko i tempo, z którym się zmienia także wzrasta. W takim świecie posiadanie konkretnych planów nie jest dobrym pomysłem.

A jednak każdego maja mówcy z całego kraju odpalają Standardową Mowę na Zakończenie Liceum, której tematem jest: nie porzucajcie swoich marzeń. Wiem, co mają na myśli, ale przedstawiają to w zły sposób, ponieważ z tego wynika, że powinniście być ograniczeni planami, które wcześniej sobie ułożyliście. Świat komputerów ma na to nazwę: przedwczesna optymalizacja. I jest to synonim katastrofy. Ci mówcy zrobili by lepiej, gdyby powiedzieli po prostu, nie poddawajcie się.

To, co oni na prawdę mają na myśli to: nie dajcie się zdemoralizować. Nie myślcie, że nie możecie zrobić czegoś, co mogą zrobić inni ludzie. I zgadzam się, że nie powinniście zaniżać swojego potencjału. Ludzie, którzy dokonali wielkich rzeczy mają tendencję do stwarzania wrażenia jakby pochodzili z innej planety. Większość biografii jedynie wyolbrzymia tą iluzję. Po części przez pełne uwielbienia podejście, w które biografowie nieuchronnie wpadają, po trochu ponieważ, znając zakończenie historii, wygładzają opowieść, aż zdaje się, że życie opisywanego człowieka było kwestią przeznaczenia, jedynie odkryciem wrodzonego geniuszu. W rzeczywistości podejrzewam, że jeśli chodzilibyście do szkoły z szesnastoletnim Szekspirem albo Einsteinem, wydawaliby się oni imponujący, ale nie całkiem niepodobni do reszty waszych przyjaciół.

Co jest niewygodną myślą. Gdyby byli dokładnie tacy jak wy, wtedy musieliby pracować bardzo ciężko, żeby osiągnąć to, do czego doszli. I to jest jeden powód dla którego lubimy wierzyć w geniuszy. To daje nam wymówkę dla bycia leniwym. Jeśli ci ludzie byli zdolni do zrobienia tego, co zrobili tylko poprzez jakąś magiczną szekspirowatość albo einsteinowatość, to nie nasza wina, jeśli nie możemy zrobić czegoś tak dobrego jak oni.

Nie mówię, że nie ma czegoś takiego jak geniusz. Ale jeśli próbujecie wybrać pomiędzy dwiema teoriami i jedna daje wam wymówkę dla bycia leniwym, druga jest prawdopodobnie prawdziwa.

Póki co przycięliśmy Standardowe Przemówienie na Zakończenie Liceum z “nie rezygnujcie ze swoich marzeń” do “co ktoś może zrobić, wy także możecie”. Ale to wciąż musi zostać przycięte. Jest pewna wariacja w naturalnych zdolnościach. Większość ludzi przecenia jej rolę, ale ona istnieje. Gdybym rozmawiał z facetem, który ma 122 centymetry wzrostu, a jego ambicją jest granie w NBA, czułbym się dość głupio mówiąc, że może osiągnąć wszystko, jeśli tylko mocno się postara.22Jego najlepszym zagraniem prawdopodobnie byłoby zostanie dyktatorem i zastraszenie NBA, żeby pozwolili mu grać. Póki co, najbliżej do tych uprawnień ma osoba pełniąca urząd Sekretarza Pracy.

Musimy skrócić standardowe przemówienie do „co ktoś inny z waszymi zdolnościami może zrobić, wy też możecie; nie zaniżajcie oceny swoich możliwości.” Ale, jak to tak często się zdarza, im bardziej zbliżamy się do prawdy, tym bardziej nieuporządkowane zdanie powstaje. Wzięliśmy ładny, zgrabny (ale mylny) slogan i wzburzyliśmy go jak kałużę błota. Nie tworzy on już dłużej bardzo dobrej mowy. Ale wciąż, gorsze jest to, że nie mówi ci już, co robić. Ktoś z twoimi zdolnościami? Jakie są Twoje zdolności?

Pod wiatr

Myślę, że rozwiązaniem jest praca w przeciwnym kierunku. Zamiast pracować wstecz od celu, pracujcie naprzód, wychodząc z obiecujących sytuacji. Tak w każdym razie robią ludzie osiągający największe sukcesy.

W podejściu z przemowy, decydujecie, gdzie będziecie za dwadzieścia lat, a potem pytacie: co powinniście zrobić, żeby się tam dostać? Proponuje, żebyście zamiast zobowiązywać się do czegoś w przyszłości, spojrzeli na dostępne obecnie opcje i wybrali te, które dadzą wam potem najbardziej obiecujący wachlarz możliwości.

To nie jest takie ważne nad czym pracujecie, tak długo jak nie tracicie swojego czasu. Pracujcie nad rzeczami, które was interesują i zwiększajcie swoje opcje, martwcie się później, które wybierzecie.

Przypuśćmy, że jesteście studentami pierwszego roku zastanawiającymi się nad wyborem specjalizacji z matematyki lub ekonomii. Cóż, matematyka da wam więcej możliwości: możecie iść praktycznie w każdą dziedzinę matematyki. Jeśli będziecie specjalizować się w matematyce, łatwo będzie wam dostać się na studia magisterskie z ekonomii, ale jeśli waszą specjalizacją będzie ekonomia, będzie wam ciężko dostać się na studia magisterskie z matematyki.

Latanie szybowcem jest tutaj dobrą metaforą. Ponieważ szybowiec nie ma silnika, nie możesz lecieć pod wiatr nie tracąc zbyt dużo wysokości. Jeśli lecąc z wiatrem, oddalicie się od dobrych miejsc do lądowania, wasze możliwości zawężają się niekomfortowo. Z zasady, chcecie pozostać pod wiatr. Proponuję, więc to jako zamiennik dla „nie porzucajcie swoich marzeń”. Pozostańcie pod wiatrT1. T1 "pozostańcie pod wiatr" - w oryginale, "stay upwind". przypis tłumacza

Jednakże, jak tego dokonać? Nawet jeśli matematyka jest „pod wiatr” w stosunku do ekonomii, jak możecie to wiedzieć w liceum?

Cóż, nie wiecie, i to jest to, czego musicie się dowiedzieć. Szukajcie mądrych ludzi i ciężkich problemów. Mądrzy ludzie mają skłonności do trzymania się razem i jeśli możecie znaleźć takie skupisko, przyłączenie się jest prawdopodobnie wartościowe. Nie jest prosto ich znaleźć, ponieważ wielu ludzi podszywa się pod nich.

Dla świeżo przybyłego studenta, wszystkie katedry uniwersytetu wyglądają w gruncie rzeczy tak samo. Wszyscy profesorowie wydają się nieprzystępnie inteligentnymi i publikującymi prace niezrozumiałe dla ludzi z zewnątrz. Ale podczas gdy w niektórych dziedzinach prace są niezrozumiałe, ponieważ są pełne trudnych pomysłów, inne są celowo napisane w niejasny sposób, żeby zdawało się, że mówią coś ważnego. To może wydawać się skandaliczną propozycją, ale zostało sprawdzone doświadczalnie, w słynnej aferze Social Text. Podejrzewając, że prace opublikowane przez teoretyków literatury były często inteligentnie brzmiącym stekiem bzdur, pewien fizyk celowo napisał pracę pełną inteligentnie brzmiących bzdur i zgłosił to do czasopisma naukowego z dziedziny teorii literatury, które ją opublikowało.

Najlepszą ochroną jest zawsze pracowanie nad ciężkimi problemami. Pisanie powieści jest ciężkie, czytanie ich - nie. Ciężkie oznacza zmartwienie: jeśli się nie martwicie, że to co robicie źle wyjdzie albo, że nie będziecie w stanie zrozumieć czegoś, czego się uczycie, to nie jest to dostatecznie ciężkie. Musi być suspens.T2 T2Suspens - zabieg narracyjny polegający na chwilowym wstrzymaniu biegu akcji celem wzmożenia napięcia lub zaskoczenia widza jej niespodziewanym zwrotem. Porównaj, definicja na Wikipedii oraz w słowniku języka polskiego. przypis tłumacza

Cóż, możecie myśleć, że jest to ponura wizja świata. Mówię wam, że powinniście się martwić? Tak, ale nie jest to tak złe jak się wydaje. Pokonywanie obaw jest radosne. Nie widzicie twarz ludzi bardziej szczęśliwych niż tych, którzy wygrywają złote medale. I wiecie dlaczego są tacy szczęśliwi? Ulga.

Nie mówię, że to jest jedyna droga do szczęścia. Tylko pewne rodzaje zmartwień nie są tak złe jak się wydają.

Ambicja

W praktyce, „pozostańcie pod wiatr” redukuje się do “pracujcie nad ciężkimi problemami”. I możecie zacząć już dzisiaj. Sam chciałbym rozumieć to w liceum.

Większość ludzi lubi być dobrym w tym, co robi. W tak zwanym prawdziwym świecie ta potrzeba jest potężną siłą. Ale większość licealistów rzadko odnosi z tego korzyści, ponieważ daje się im nieprawdziwe rzeczy do robienia. Kiedy byłem w liceum, pozwoliłem sobie uwierzyć, że moim zadaniem (pracą) jest bycie uczniem liceum. Więc pozwoliłem mojej potrzebie bycia dobrym w tym, co robiłem zostać zaspokojoną tylko poprzez dobre wyniki w szkole.

Gdybyście zapytali mnie w liceum jaka jest różnica pomiędzy licealistami, a dorosłymi odpowiedziałbym, że dorośli muszą zarabiać na życie. Pomyłka. Różnica jest taka, że dorośli muszą ponosić odpowiedzialność za siebie. Zarabianie na życie jest jedynie małą częścią tego. O wiele ważniejszą jest branie intelektualnej odpowiedzialności za siebie.

Gdybym musiał ponownie przejść przez liceum, traktowałbym je jak pracę na etatT3. T3Użyte w oryginale angielskie wyrażenie "day job" oznacza pracę wykonywaną po to, by mieć środki na podążanie za czymś lepszym. W tym znaczeniu wyrażenie "praca na etat" używane jest w reszcie tego tekstu. przypis tłumacza Nie mam na myśli, że byłbym opieszały w szkole. Pracowanie nad czymś na etacie nie oznacza robienia tego źle. Znaczy to, że nie jest się określonym przez tą pracę. Chodzi mi o to, że nie myślałbym o sobie jako o licealiście, tak jak muzyk pracujący jako kelner nie myśli o sobie jako o kelnerze3.3Praca na etat to taka, którą bierzesz, żeby opłacić rachunki i móc robić rzeczy, które na prawdę chcesz, jak granie w zespole czy wynalezienie teorii względności.

Dla niektórych uczniów traktowanie liceum jako pracę na etat może zasadniczo uczynić łatwiejszym zdobywanie dobrych stopni. Jeśli traktujecie swoje zajęcia jak grę, nie poczujecie się zdemoralizowani, jeśli będą wydawały się bez sensu.

Jakkolwiek złe są wasze zajęcia, musicie otrzymać dobre stopnie, żeby dostać się na porządny uniwersytet. I to jest warte wysiłku, ponieważ uniwersytety są w dzisiejszych czasach miejscami, gdzie znajduje się dużo skupisk mądrych ludzi.
I kiedy nie zajmowałbym się moją etatową pracą, próbowałbym robić prawdziwą pracę.

Kiedy pytam ludzi, czego najbardziej żałują z czasów liceum, prawie wszyscy mówią to samo: że zmarnowali tyle czasu. Jeśli zastanawiacie się, co robicie teraz, czego będziecie najbardziej żałowali później, to prawdopodobnie tego4.

Niektórzy mówią, że to nieuniknione – licealiści nie są jeszcze zdolni do zrobienia czegokolwiek. Nie uważam tego za prawdziwe. Dowodem jest to, że jesteście znudzeni. Prawdopodobnie nie byliście znudzeni, kiedy mieliście osiem lat. Kiedy ma się osiem lat mówi się na to „zabawa” a nie „spędzanie wolnego czasu”, ale jest to tym samym. Kiedy miałem osiem lat, rzadko byłem znudzony. Dajcie mi boisko i parę innych dzieci i mógłbym grać cały dzień.

4Drugą rzeczą, której najbardziej się żałuje jest przesadne dbanie o nieistotne rzeczy. A w szczególności o to, co myśleli o nich inni.

Myślę, że tym, co oni na prawdę mają na myśli, w drugim przypadku, było dbanie o to, co myślą o nich losowe osoby. Dorośli dbają tak samo o to, co inni ludzie myślą, ale są bardziej selektywni jeśli chodzi o innych ludzi.

Mam około 30 przyjaciół, na których opinii mi zależy, a opinia reszty świata praktycznie nie ma na mnie wpływu. Problemem w liceum jest to, że Twoi rówieśnicy są wybierani raczej przypadkowo, na podstawie wieku i geografii, a nie na podstawie twojego szacunku dla ich oceny.

Powodem, dla którego to stało się nieaktualne w gimnazjum i liceum, teraz to sobie uświadamiam, jest to, że byłem gotów na coś innego. Dzieciństwo stawało się przestarzałe.

Nie mówię, że nie powinniście spędzać czasu z przyjaciółmi – że wszyscy powinniście zostać pozbawionymi humoru małymi robotami, które nie robią nic innego tylko pracują. Spotykanie się z przyjaciółmi jest jak tort czekoladowy. Rozkoszujecie się nim bardziej, kiedy jecie go okazjonalnie, a nie kiedy jecie sam tort czekoladowy na każdy posiłek. Nieważne jak bardzo lubicie tort czekoladowy, będziecie czuć mdłości po trzecim posiłku złożonym tylko z niego. I to jest to złe samopoczucie, które odczuwamy w liceum: to mentalne mdłości.5

Możecie myśleć - mamy więcej do roboty niż zdobywanie dobrych stopni. Musimy mieć pozaszkolne zajęcia. Ale wiecie bardzo dobrze jak nieprawdziwa jest większość z nich. Zbieranie darowizn dla organizacji charytatywnej jest wspaniałą rzeczą do robienia, ale nie jest ciężkie. To nie jest pracowanie nad dokonaniem czegoś.5Kluczem do straty czasu jest rozproszenie. Bez rozpraszaczy, zbyt oczywistym jest dla waszych mózgów, że nic z nimi nie robicie i zaczynacie czuć się niekomfortowo. Jeśli chcecie zmierzyć jak bardzo zależni staliście się od rozpraszaczy, spróbujcie tego eksperymentu: odłóżcie jakiś blok czasu w weekend, usiądźcie sami i myślcie. Możecie mieć zeszyt, żeby zapisywać w nim swoje myśli, ale nic poza tym: żadnych przyjaciół, telewizji, muzyki, telefonu, gadu-gadu, poczty, sieci, gier, książek, gazet czy magazynów. W ciągu godziny większość ludzi poczuje silne pragnienie rozproszenia. To, co mam na myśli przez dokonanie czegoś to nauczenie się dobrze pisać, jak programować komputery, albo jakie było na prawdę życie w społeczeństwach przed rewolucją przemysłową, albo jak z natury narysować ludzką twarz. Tego typu rzeczy rzadko przekładają się na pozycje w aplikacji o przyjęcie na studia.T4

Korupcja

Projektowanie swojego życia wokół dostania się na uczelnię jest niebezpieczne, ponieważ ludzie, którym musicie zaimponować, żeby dostać się na uniwersytet nie są bardzo wnikliwą publicznością. Na większości uniwersytetów to nie profesorzy decydują czy powinniście zostać przyjęci, ale urzędnicy zajmujący się rekrutacją, a oni nie są w żadnym stopniu tak mądrzy. Są podoficerami intelektualnego świata. Nie mogą określić jacy jesteście mądrzy. Samo istnienie szkół przygotowawczych jest tego dowodemT5.T4Aplikacja o przyjęcie na studia jest częścią procesu rekrutacji na uczelnie wyższe w USA i Wielkiej Brytanii; składa się z listu motywacyjnego, referencji, prognozowanych ocen, czasami z wyników innych egzaminów (np. językowych dla obcokrajowców). Autor ma na myśli część aplikacji - list motywacyjny. przypis tłumacza

Niewielu rodziców zapłaciłoby tak dużo, żeby ich dziecko poszło do szkoły, która nie podniesie perspektywy ich przyjęcia. Szkoły przygotowawcze otwarcie mówią, że to jest jednym z ich celów. Ale to znaczy, jeśli zatrzymacie się i pomyślicie o tym chwilę, że mogą zhakowaćT6 proces rekrutacji: mogą wziąć dokładnie to samo dziecko i sprawić, że będzie wydawało się bardziej pociągającym kandydatem niż gdyby poszło do lokalnej szkoły publicznej6.6Nie mam zamiaru sugerować, że jedyną funkcją szkół przygotowawczych jest oszukanie personelu zajmującego się przyjmowaniem studentów. One także zapewniają lepszą edukację. Ale spróbujcie tego myślowego eksperymentu: załóżcie, że szkoły przygotowawcze dostarczają tą samą, lepszą edukację, ale mają maleńki (.001) negatywny wpływ na przyjęcia na studia. Jak wielu rodziców wciąż wysyłałoby tam swoje dzieci?

Może być również poddane dyskusji to, że dzieci, które poszły do szkół przygotowawczych, ponieważ więcej się nauczyły, lepszymi kandydatami na studia. Wydaje się to empirycznie błędne. To, czego się uczycie, nawet w najlepszym liceum, jest błędem zaokrąglenia, w porównaniu do tego, czego uczycie się na studiach. Dzieci ze szkół publicznych przyjeżdżają na uniwersytet z niewielką niekorzyścią, ale zaczynają wysuwać się na przód na drugim roku.

(Nie mówię, że dzieci ze szkół publicznych są ogólnie mądrzejsze niż z prywatnych, tylko, że są w obrębie każdego jednego uniwersytetu. To jest konieczny wniosek, jeśli zgadzacie się, że prywatne szkoły polepszają perspektywę przyjęcia na studia.)

Obecnie większość z was czuje, że waszą pracą w życiu jest bycie obiecującym aplikantem na studia. Ale to oznacza, że projektujecie swoje życie, żeby zadowolić proces tak bezmyślny, że istnieje cały przemysł poświęcony podkopywaniu go. Nic dziwnego, że stajecie się cyniczni. To złe samopoczucie, które odczuwacie jest tym samym, co czuje producent reality show czy kierownik przemysłu tytoniowego. A Tobie nawet dobrze nie płacą.

Więc co robicie? Z pewnością nie powinniście się buntować. Ja tak zrobiłem i to był błąd. Nie zdawałem sobie do końca sprawy z tego, co się z nami działo, ale wyczuwałem poważny problem. Więc się poddałem. Oczywiście, świat jest do niczego, więc po co się tym przejmować?

Kiedy odkryłem, że jedna z naszych nauczycielek sama używała opracowań lektur, wydawało się to na poziomie tego kursu. Z pewnością nic nie znaczyło otrzymanie dobrego stopnia z takich zajęć.

T5Szkoła przygotowawcza jest rodzajem szkoły średniej, przeważnie pobierającej wysokie opłaty; tworzone są po to, aby przygotowywać uczniów w wieku pomiędzy 14 a 18 rokiem życia do studiów wyższych. Szkoły przygotowawcze są najpopularniejsze w USA. przypis tłumaczaW retrospekcji, to było głupie. To było coś jak bycie sfaulowanym w grze w piłkę nożną i mówienie – hej, sfaulowałeś mnie, to niezgodne z zasadami, i schodzenie z boiska z oburzeniem. Faule się zdarzają. Kiedy zostanie się sfaulowanym nie należy tracić swojego opanowania. Po prostu kontynuujcie grę.

Przez stawianie was w takiej sytuacji społeczeństwo was sfaulowało. Tak, jak podejrzewacie, mnóstwo rzeczy, których uczycie się na zajęciach to śmieci. I tak, jak podejrzewacie, proces przyjmowania na uniwersytet jest wielką szaradą. Ale, jak wiele fauli, ten był nieumyślny7. Więc kontynuujcie grę. T6Zhackować - tutaj, wpłynąć na działanie systemu używając jego własnych mechanizmów tak, by uzyskać to, co się chce. O znaczeniu słowa hacker Autor napisał osobny esej. przypis tłumacza

Bunt jest prawie tak głupi jak posłuszeństwo. W obu przypadkach pozwalacie sobie być określonym przez to, co każą wam robić. Myślę, że najlepszym planem, jest wejście na wektor prostopadły. Nie róbcie tylko tego, co wam każą, i nie tylko odmawiajcie. Zamiast tego traktujcie szkołę jak pracę na etat. Jak na pracę, jest całkiem przyjemna. Kończycie o 15.00 i możecie nawet pracować nad swoimi rzeczami, kiedy tam jesteście.7Dlaczego społeczeństwo was fauluje? Obojętność, głównie. Nie ma po prostu żadnych sił zewnętrznych naciskających na liceum, żeby było dobre. System kontroli lotów działa, dlatego, że inaczej samoloty by się porozbijały. Biznesy muszą dostarczać wartości, ponieważ inaczej konkurencja odebrałaby im klientów. Ale żadne samoloty się nie rozbijają, jeśli wasze szkoły są do niczego i nie mają one konkurencji. Liceum nie jest złe; jest losowe; ale losowe oznacza dość kiepskie.

Ciekawość

Jaka powinna być wasza prawdziwa praca? Jeśli nie jesteście Mozartami, waszym pierwszym zadaniem jest ustalenie tego. Jakie są świetne rzeczy nad którymi można pracować? Gdzie są ludzie z wyobraźnią? I najważniejsze, czym się interesujecie? Słowo “uzdolnienia” jest mylące, ponieważ implikuje coś wrodzonego. Najsilniejszym rodzajem uzdolnienia jest pochłaniające zainteresowanie jakimś pytaniem, i takie zainteresowania są często nabytymi gustami.

Zniekształcona wersja tego pomysłu przesączyła się do kultury popularnej pod nazwą “pasji”. Ostatnio widziałem ofertę dla kelnerów, mówiącą, że szukają ludzi z „pasją dla usług”. Tą prawdziwą pasją nie jest coś, co ktoś może mieć dla czekania przy stolikach. A słowo pasja jest na to złym określeniem. Lepszą nazwą byłaby ciekawość.

Dzieci są ciekawe, ale ta ciekawość, którą mam na myśli, ma inny kształt niż ciekawość dzieci. Ciekawość dzieci jest szeroka i płytka; pytają z przypadku „dlaczego”, o wszystko. U większości dorosłych taka ciekawość wysycha całkowicie. Musi: nie możesz niczego dokonać pytając cały czas „dlaczego”. Ale u ambitnych dorosłych, zamiast wysychać, ciekawość staje się wąska i głęboka. Równina błotna przekształca się w studnię.

Ciekawość zamienia pracę w grę. Dla Einsteina, teoria względności nie była książką pełną ciężkich rzeczy, których musiał się uczyć na egzamin. Była zagadką, którą starał się rozwikłać. Więc prawdopodobnie wynajdywanie jej było odczuwane przez niego mniej jak praca, niż dla kogoś, kto uczy się tego teraz na zajęciach.

Jedną z najgroźniejszych iluzji jaką wynosisz ze szkoły jest idea, że robienie wspaniałych rzeczy wymaga mnóstwa dyscypliny. Większość przedmiotów jest nauczana w tak nudny sposób, że tylko poprzez dyscyplinę możecie wbić je sobie do głowy. Byłem więc zaskoczony, kiedy na początku studiów przeczytałem cytat Wittgensteina, mówiący, że nie miał żadnej samodyscypliny i nigdy nie był w stanie odmówić sobie niczego, nawet filiżanki kawy.

Teraz znam ludzi, którzy robią świetną pracę i wszystkich ich łączy to samo. Mają mało dyscypliny. Wszyscy są okropnymi prokrastynatoramiT7 T7Prokrastynacja, inaczej odwlekanie spraw na później, odczuwanie trudności z zabraniem się do pracy. Patrz także, definicja na Wikipedii oraz esej Paula Grahama na temat dobrej i złej prokrastynacji. przypis tłumacza i zmuszenie się do zrobienia czegoś, czym nie są zainteresowani jest dla nich bardzo ciężkie. Jeden znajomy wciąż nie wysłał połowy podziękowań ślubnych sprzed 4 lat. Inna koleżanka ma 26,000 e-maili w swoje skrzynce odbiorczej.

Nie mówię, że uda wam się ujść z zerową samodyscypliną. Prawdopodobnie potrzebujecie mniej więcej tej ilości, która pozwoli wam wyjść pobiegać. Często jestem niechętny by iść biegać, ale kiedy zaczynam, sprawia mi to przyjemność. Jeśli nie biegam przez parę dni, czuję się źle. Tak samo jest z ludźmi, którzy robią świetne rzeczy. Wiedzą, że będą się czuli źle, jeśli nie będą pracowali i mają dość dyscypliny, żeby usiąść przy biurku i zacząć pracować. Ale kiedy zaczynają, zainteresowanie bierze górę i dyscyplina nie jest już dłużej potrzebna.

Uważacie, że Szekspir zaciskał zęby i pilnie się starał, żeby pisać Wielką Literaturę? To oczywiste, że nie. Bawił się. Dlatego jest taki dobry.

Jeśli chcecie robić dobrą pracę to tym, czego potrzebujecie jest wielka ciekawość względem obiecującego pytania. Krytyczny moment dla Einsteina przyszedł, kiedy spojrzał na równania Maxwella i powiedział, co tu się do diaska dzieje?

Znalezienie produktywnego pytania może zająć lata, ponieważ samo odkrycie prawdziwego sensu tematu może tyle potrwać. Weźmy ekstremalny przypadek, rozważmy matematykę. Większość ludzi myśli, że nienawidzą matematyki, ale te nudne rzeczy, które robicie w szkole pod nazwą „matematyka” nie są w niczym podobne do tego, co robią matematycy.

Wspaniały matematyk G.H. Hardy powiedział, że też nie lubił matematyki w liceum. Wybrał ją tylko dlatego, że był w niej lepszy niż inni uczniowie. Później zrozumiał, że matematyka była interesująca, ale dopiero kiedy zaczął zadawać pytania zamiast tylko odpowiadać na nie poprawnie.

Kiedy mój przyjaciel zwykł narzekać, ponieważ musiał napisać pracę do szkoły, jego mama mówiła mu: znajdź sposób, żeby uczynić to interesującym. Ludzie, którzy robią wielkie rzeczy patrzą na ten sam świat, co wszyscy inni, ale dostrzegają jakiś dziwny detal, który jest nieodparcie zagadkowy.

I nie tylko w kwestiach intelektualnych. Wielkim pytaniem Henry’ego Forda było, dlaczego samochody muszą być rzeczą luksusową? Co by się stało gdybyście traktowali je jako towar? A Franza Beckenbauera było, w efekcie, dlaczego każdy musi pozostawać na swoim miejscu? Dlaczego obrońcy także nie mogą strzelić jakiejś bramki?

Teraz

Jeśli wyartykułowanie wielkich pytań zajmuje lata, co macie robić teraz, w wieku 16 lat? Pracujcie nad znalezieniem jednego. Świetne pytania nie pojawiają się niespodziewanie. One stopniowo zastygają w waszych głowach. A to, co sprawia, że zastygają to doświadczenie. Więc drogą do znalezienia wielkich pytań nie jest ich poszukiwanie, nie chodzenie wokół i myślenie, jakie to wielkie odkrycie moglibyście zrobić? Nie możecie na to odpowiedzieć; gdybyście mogli to już byście to zrobili.

Drogą do sprawienia, żeby wielki pomysł pojawił się w waszych głowach nie jest polowanie na niego, ale poświęcenie mnóstwa czasu pracy, która was interesuje, trzymając w trakcie umysł dość otwarty, żeby wielki pomysł mógł się zakorzenić. Einstein, Ford i Beckenbauer - wszyscy korzystali z tego przepisu. Oni wszyscy znali swoją pracę tak jak pianista zna klawisze. Więc kiedy coś wydawało im się złe, mieli dość pewności, żeby to zauważyć.

Poświęcić czas, jak i na co? Po prostu wybierzcie projekt, który wydaje się wam ciekawy: żeby być mistrzem w jakiejś partii materiału, albo zrobić coś, czy odpowiedzieć na jakieś pytanie. Wybierzcie projekt, który zajmie mniej niż miesiąc, i uczyńcie nim coś, do czego skończenia macie środki. Zróbcie coś wystarczająco ciężkiego, żeby was rozciągnęło, ale tylko trochę, w szczególności na początek. Jeśli wybieracie pomiędzy dwoma projektami, wybierzcie ten, który wydaje się zabawniejszy. Jeśli jeden wybuchnie wam w twarz, zacznijcie inny. Powtarzajcie dopóki, jak silnik spalinowy, proces stanie się samopodtrzymujący, bo każdy projekt generuje kolejny. (To może zająć lata.)

To może być równie dobrze nie robienie projektu “dla szkoły”, jeśli to ograniczy was i będzie się wydawało pracą. Zaangażujcie swoich przyjaciół, jeśli chcecie, ale nie zbyt wielu, i tylko jeśli możecie na nich polegać. Przyjaciele oferują moralne wsparcie (niewiele startupów jest zakładanych przez jedną osobę), ale sekrety także mają swoje korzyści. Jest coś przyjemnego w tajnym projekcie. Możecie też podejmować większe ryzyko, ponieważ nikt nie będzie wiedzieć, jeśli wam się nie uda.

Nie martwcie się, jeśli projekt nie wydaje się być na drodze do osiągnięcia jakiegoś celu, który założyliście. Drogi mogą wyginać się bardziej niż myślicie. Pozwólcie drodze wyrosnąć z projektu. Najważniejszą rzeczą jest bycie podekscytowanym, bo uczycie się przez robienie.

Nie lekceważcie niestosownych motywacji. Jedną z najsilniejszych jest pragnienie bycia lepszym w czymś niż inni ludzie. Hardy powiedział, że to dlatego zaczął, i myślę, że jedyną niezwykłą rzeczą w nim jest to, że się do tego przyznał. Inną silną motywacją jest pragnienie robienia albo zdobywania wiedzy o rzeczach, których znać się nie powinno. Blisko związane jest pragnienie robienia czegoś śmiałego. Nie oczekuje się od szesnastolatków, żeby pisali powieści. Więc jeśli spróbujecie, cokolwiek osiągniecie jest po dodatniej stronie rejestru; jeśli kompletnie wam się nie uda, nie robicie niczego poniżej oczekiwań8.8I oczywiście są też pieniądze. Nie jest to dużym czynnikiem w liceum, ponieważ nie ma wielu rzeczy jakie możesz robić, które ktoś inny by chciał. Ale wiele wspaniałych rzeczy było stworzonych głównie po to, żeby zarabiać. Samuel Johnson powiedział „tylko dureń kiedykolwiek napisał coś nie dla pieniędzy.” (Wielu miało nadzieję, że przesadzał.)

Strzeżcie się złych modeli. Szczególnie kiedy tłumaczą lenistwo. Kiedy byłem w liceum pisałem „egzystencjalne” opowiadania, takie jak te, które widziałem u znanych pisarzy. Moje opowiadania nie miały wielu wątków, ale były bardzo głębokie. Ich pisanie było mniejszą pracą niż byłoby pisanie zabawnych opowiadań. Powinienem był wiedzieć, że to była oznaka niebezpieczeństwa. I w zasadzie moje historie okazały się być dość nudne; rzeczą, która mnie ekscytowała była sama idea pisania poważnych, intelektualnych rzeczy jak sławni pisarze.

Teraz mam dość doświadczenia, żeby zdawać sobie sprawę, że ci znani pisarze byli w gruncie rzeczy do niczego. Wielu słynnych ludzi jest do niczego; na samym początku jakość czyjejś pracy jest jedynie małym składnikiem sławy. Powinienem był przykładać mniejszą wagę do robienia czegoś, co wydawało się fajne i po prostu zrobić coś, co lubiłem. To jest w każdym razie prawdziwa droga do fajności.

Głównym składnikiem wielu projektów, praktycznie projektem samym w sobie, jest znalezienie dobrych książek. Większość książek jest zła. Prawie wszystkie podręczniki są złe9. Więc nie zakładajcie, że 9Nawet podręczniki uniwersyteckie są kiepskie. Kiedy dostaniecie się na uniwersytet odkryjecie, że (poza kilkoma wspaniałymi wyjątkami) podręczniki nie są pisane przez wiodących uczonych w dziedzinie, którą opisują. Pisanie podręczników akademickich jest nieprzyjemną pracą, wykonywaną głównie przez ludzi potrzebujących za nie pieniędzy. Jest ona nieprzyjemna, gdyż wydawcy rozciągają tak dużą kontrolę, a jest niewiele gorszych rzeczy niż ścisły nadzór przez kogoś kto nie rozumie tego, co robisz. To zjawisko jest najwyraźniej jeszcze gorsze przy produkcji podręczników licealnych. tematu można się nauczyć z pierwszej książki jaka jest pod ręką. Musicie aktywnie poszukiwać małej liczby dobrych książek.

Ważną rzeczą jest rozpoczęcie pracy. Zamiast czekać aż zostaniecie nauczeni, idźcie i się uczcie.

Wasze życie nie musi być kształtowane przez pracowników przyjmujących na studia. Mogłoby być kształtowane przez waszą własną ciekawość. Tak jest w przypadku wszystkich ambitnych dorosłych. Nie musicie czekać, żeby zacząć. W zasadzie nie musicie czekać, żeby być dorosłym. Nie ma w was żadnego przełącznika, który magicznie przeskoczy kiedy osiągniecie pewien wiek albo zostaniecie absolwentem jakiejś instytucji. Zaczynacie być dorosłym kiedy decydujecie się wziąć odpowiedzialność za swoje życie. Możecie to zrobić w każdym wieku10.10Wasi nauczyciele zawsze wam mówią, żebyście zachowywali się jak dorośli. Zastanawiam się czy by się im spodobało, gdybyście zaczęli. Możecie być głośni i niezorganizowani, ale jesteście bardzo potulni w porównaniu do dorosłych. Gdybyście rzeczywiście zaczęli zachowywać się jak dorośli, to byłoby tak jakby grupka dorosłych została przetransponowana do waszych ciał. Wyobraźcie sobie reakcję agenta FBI albo taksówkarza czy reportera, którym każe się prosić o pozwolenie na pójście do łazienki. I tylko jedna osoba może iść na raz. Nie mówiąc o rzeczach, których was uczą. Gdyby grupa faktycznych dorosłych nagle została uwięziona w szkole, pierwszą rzeczą jaką by zrobili byłoby założenie związku zawodowego i renegocjacja warunków z administracją.

To może brzmieć jak bzdury. Jesteśmy jeszcze małoletni, możecie myśleć, nie mamy pieniędzy, musimy mieszkać w domu, przez cały dzień musimy robić to, co każą nam dorośli. Cóż, większość dorosłych pracuje pod ograniczeniami tak samo niewygodnymi jak wasze, i udaje im się załatwiać sprawy. Jeśli myślisz, że bycie dzieckiem jest ograniczające, pomyśl o posiadaniu dzieci.

Jedyną prawdziwą różnicą pomiędzy dorosłymi i licealistami jest to, że dorośli zdają sobie sprawę z tego, że muszą doprowadzać rzeczy do końca, licealiści nie. Uświadomienie sobie tego uderza większość ludzi w wieku około 23 lat. Ale pozwalam wam wiedzieć o tym sekrecie wcześniej. Może będziecie pierwszym pokoleniem, którego największym żalem z okresu liceum nie będzie to, ile czasu wtedy zmarnowaliście.

Podziękowania dla Ingrid Bassett, Trevor Blackwell, Rich Draves, Dan Giffin, Sarah Harlin, Jessica Livingston, Jackie McDonough, Robert Morris, Mark Nitzberg, Lisa Randall, and Aaron Swartz za czytanie wersji roboczych i wielu innych za rozmawianie ze mną o liceum.

Dyskusja

comments powered by Disqus